pięknie się wyraził
Blog |Kacze opowieści |Budowa domu
„pięknie się wyraził, rozszarpie pana na kawałki.
— Oto są klucze, panie Billot — odparł burmistrz. — Ma pan sposób stawiania żądań, który z góry uniemożliwia odmowę.
— W takim razie pan sam mnie zachęca — dodał Billot, żywiąc w duszy jakieś nowe zamiary.
— Do licha! Czyżby pan jeszcze chciał czego ode mnie
— Tak. Czy pan zna komendanta Bastylii
— Pana de Launaya
— Nie wiem, jak się nazywa.
— Nazywa się de Launay.
— Dobrze. Więc pan go zna
— Jest moim przyjacielem.
— Wobec tego nie chciałby pan zapewne, aby go miało potkać coś złego
— Oczywiście!
— Jedynym sposobem uniknięcia przykrości byłoby dla niego poddanie mi Bastylii albo przynajmniej wydanie doktora Gilberta...
— Pan chyba nie przypuszcza, że moje wpływy mogą siętM tak daleko, iż potrafię namówić pana de launaya do nddania panu całej twierdzy albo do wydania jednego więźnia...
— To już moja sprawa. Proszę pana jedynie o umożliwienie mi zobaczenia się z nim.
— Drogi panie Billot... Uprzedzam pana, że do Bastylii bcjdtlc mógł pan wfjść tylko sam...
—Zgoda!
— Ponadto muszę pana uprzedzić, że może pan stamtąd nie wyjść.
— Doskonale!
— Każę panu wypisać kartę upoważniającą do wejścia do Bastylii.
— Czekam na nią.
— Ale jeszcze jeden warunek.“(6)
przydomowa oczyszczalnia |Świat według Ludwiczka |Przyjaciele z podwórka
„pięknie się wyraził, rozszarpie pana na kawałki.
— Oto są klucze, panie Billot — odparł burmistrz. — Ma pan sposób stawiania żądań, który z góry uniemożliwia odmowę.
— W takim razie pan sam mnie zachęca — dodał Billot, żywiąc w duszy jakieś nowe zamiary.
— Do licha! Czyżby pan jeszcze chciał czego ode mnie
— Tak. Czy pan zna komendanta Bastylii
— Pana de Launaya
— Nie wiem, jak się nazywa.
— Nazywa się de Launay.
— Dobrze. Więc pan go zna
— Jest moim przyjacielem.
— Wobec tego nie chciałby pan zapewne, aby go miało potkać coś złego
— Oczywiście!
— Jedynym sposobem uniknięcia przykrości byłoby dla niego poddanie mi Bastylii albo przynajmniej wydanie doktora Gilberta...
— Pan chyba nie przypuszcza, że moje wpływy mogą siętM tak daleko, iż potrafię namówić pana de launaya do nddania panu całej twierdzy albo do wydania jednego więźnia...
— To już moja sprawa. Proszę pana jedynie o umożliwienie mi zobaczenia się z nim.
— Drogi panie Billot... Uprzedzam pana, że do Bastylii bcjdtlc mógł pan wfjść tylko sam...
—Zgoda!
— Ponadto muszę pana uprzedzić, że może pan stamtąd nie wyjść.
— Doskonale!
— Każę panu wypisać kartę upoważniającą do wejścia do Bastylii.
— Czekam na nią.
— Ale jeszcze jeden warunek.“(6)
przydomowa oczyszczalnia |Świat według Ludwiczka |Przyjaciele z podwórka