Latem 1961 roku
skup złomu |BetFair |moderowany precel
„Latem 1961 roku mój ojciec położył się spać i więcej już nie wstał. Miałam jedenaście lat. Matka też niebawem zmarła. Tak zakończyło się moje dzieciństwo.
Po ukończeniu ósmej klasy wyjechałam do Rostowa i wstąpiłam do technikum kinomechaników. W upalny wrześniowy dzień 1968 roku znalazłam się w Tbilisi z dyplomem w kieszeni. Zaczęło się moje dorosłe życie. Myślałam, że w tym mieście będę się mogła zagubić, ale też potrafię znaleźć samą siebie. W ministerstwie, do którego zgłosiłam się po skierowanie do pracy, powiedziano mi, że mam przyjść za trzy dni. Nie powiedziałam, że nie mam ani pieniędzy, ani gdzie mieszkać, że jestem bardzo głodna. Miałam wrażenie, że wszystkie mury tego miasta przesycone są ostrymi zapachami wschodnich potraw. Nie wiedząc co ze sobą zrobić, wstąpiłam do kawiarni eleganckiego hotelu „lvcria". Podszedł do mnie recepcjonista (miał na imię Wachtang) i zaczął mnie wypytywać, gdzie mieszkam i co robię. Opowiedziałam mu wszystko, on zaś zaczął mnie przekonywać, że nie powinnam pracować w kinie, ale w restauracji. Po dwóch tygodniach uwijałam się już pomiędzy stolikami.
W Tbilisi poznałam młodego oficera Wiktora Dawitaszwiłi Niebawem zamieszkaliśmy razem, choć związek małżeński zawarliśmy o wiele później. Rodziców Wiktora niepokoił nie tyle mój zawód, ile reputacja czarownicy.“(13)
Przyjaciele z podwórka |Gumisie |Artykuły do przedruku
„Latem 1961 roku mój ojciec położył się spać i więcej już nie wstał. Miałam jedenaście lat. Matka też niebawem zmarła. Tak zakończyło się moje dzieciństwo.
Po ukończeniu ósmej klasy wyjechałam do Rostowa i wstąpiłam do technikum kinomechaników. W upalny wrześniowy dzień 1968 roku znalazłam się w Tbilisi z dyplomem w kieszeni. Zaczęło się moje dorosłe życie. Myślałam, że w tym mieście będę się mogła zagubić, ale też potrafię znaleźć samą siebie. W ministerstwie, do którego zgłosiłam się po skierowanie do pracy, powiedziano mi, że mam przyjść za trzy dni. Nie powiedziałam, że nie mam ani pieniędzy, ani gdzie mieszkać, że jestem bardzo głodna. Miałam wrażenie, że wszystkie mury tego miasta przesycone są ostrymi zapachami wschodnich potraw. Nie wiedząc co ze sobą zrobić, wstąpiłam do kawiarni eleganckiego hotelu „lvcria". Podszedł do mnie recepcjonista (miał na imię Wachtang) i zaczął mnie wypytywać, gdzie mieszkam i co robię. Opowiedziałam mu wszystko, on zaś zaczął mnie przekonywać, że nie powinnam pracować w kinie, ale w restauracji. Po dwóch tygodniach uwijałam się już pomiędzy stolikami.
W Tbilisi poznałam młodego oficera Wiktora Dawitaszwiłi Niebawem zamieszkaliśmy razem, choć związek małżeński zawarliśmy o wiele później. Rodziców Wiktora niepokoił nie tyle mój zawód, ile reputacja czarownicy.“(13)
Przyjaciele z podwórka |Gumisie |Artykuły do przedruku