Gaga zawahał się
moderowany precel |zdjęcia ślubne |Witaj, Franklin
„Gaga zawahał się przez chwilę.
— Tuan sam powiedział to, co kiedyś biały człowiek zabrał, musi oddać z nawiązką.
Po chwili dodał — Jeszcze nigdy głowa białe człowieka nie wisiała w domach Dusunów, ale za trz dni Maboga zadecyduje.
Dennis i Walkely spojrzeli na siebie. Znów wydało im się, że słyszą nocne stąpania, otwieranie i zamykanie szuflad. W tej chwili zrozumieli cel poszukiwań tajemniczej postaci.
— Dasz mi pistolet młodszego Glistera, Walley. Weźmiemy Gaga za przewodnika i pójdziemy na to święto Dusunów — powiedział Dennis.
Od wielu godzin wiatr niósł głęboki dźwięk dzwonów. Chociaż trójka wędrowców ciągle wspinała się w górę, pogłos dzwonów był jeszcze daleko. Na grzbiecie wzgórza Dennis i jego towarzysze zatrzymali się na krótki odpoczynek. Potem ruszyli dalej, wciąż pod górę. Ścieżka stawała się coraz węższa i bardziej kamienista, a po obu stronach gęstniała dżungla. Długie, cierniste i nisko zwisające pnącza ocierały twarze i szarpały ubrania podróżników. Gaga, wiodący wyprawę, zatrzymał bawołu i podniósł rękę. Obydwaj biali podjechali bez słowa. Ścieżka tu była szeroka. Stanęli na skraju polany przeciętej błotnistym strumieniem, którego brzegi zdeptane były setkami kopyt.“(15)
precel |katalog |Bet-At-Home
„Gaga zawahał się przez chwilę.
— Tuan sam powiedział to, co kiedyś biały człowiek zabrał, musi oddać z nawiązką.
Po chwili dodał — Jeszcze nigdy głowa białe człowieka nie wisiała w domach Dusunów, ale za trz dni Maboga zadecyduje.
Dennis i Walkely spojrzeli na siebie. Znów wydało im się, że słyszą nocne stąpania, otwieranie i zamykanie szuflad. W tej chwili zrozumieli cel poszukiwań tajemniczej postaci.
— Dasz mi pistolet młodszego Glistera, Walley. Weźmiemy Gaga za przewodnika i pójdziemy na to święto Dusunów — powiedział Dennis.
Od wielu godzin wiatr niósł głęboki dźwięk dzwonów. Chociaż trójka wędrowców ciągle wspinała się w górę, pogłos dzwonów był jeszcze daleko. Na grzbiecie wzgórza Dennis i jego towarzysze zatrzymali się na krótki odpoczynek. Potem ruszyli dalej, wciąż pod górę. Ścieżka stawała się coraz węższa i bardziej kamienista, a po obu stronach gęstniała dżungla. Długie, cierniste i nisko zwisające pnącza ocierały twarze i szarpały ubrania podróżników. Gaga, wiodący wyprawę, zatrzymał bawołu i podniósł rękę. Obydwaj biali podjechali bez słowa. Ścieżka tu była szeroka. Stanęli na skraju polany przeciętej błotnistym strumieniem, którego brzegi zdeptane były setkami kopyt.“(15)
precel |katalog |Bet-At-Home