Nowości
Na miejsce przybyliśmy około
„Na miejsce przybyliśmy około godziny dziewiątej rano. Dowództwo armii „Karpaty" mieściło się w pałacu państwa J. w Staromieściu pod Rzeszowem. Z pobliskiego miasta dochodziły detonacje bomb, zrzucanych na rejon dworca kolejowego i na fabrykę Cegielskiego. Naloty nie byiy silne, głównym celem niemieckich ataków lotniczych była w tym dniu Dębica i jej węzeł kolejowy. Połączenia telegraficzne armii jakimś cudem funkcjonowały sprawnie, i to zarówno z Kwaterą Główną Naczelnego Wodza, jak i z sąsiednią armią generała Szyllinga. Podobnie korzystnej sytuacji pod względem łączności nie zdarzyło mi się spotkać już nigdy później, aż do końca kampanii.
Na froncie armii panował względny spokój, jednak było jasne, że jest to krótkotrwała cisza przed nadciągającą i już niedaleką burzą. Zapowiadały ją zarówno dane Oddziału II o wyjściowym układzie armii niemieckich, jak i wieści o koncentrowaniu znacznych i głęboko przeskrzydlających sił na Słowaczyżnie, wreszcie meldunki własnego wywiadu lotniczego, donoszące o silnych kolumnach pancernomotorowych, które zmierzały w kierunku Nowego Sącza i na południe od tego miasta. Od generała Szyllinga otrzymano wiadomości, że w walkach pod Mszaną Dolną brało udział zgrupowanie przeciwnika w składzie 2 dywizja pancerna, 4 dywizja lekka i 3 dywizja górska. W dalszych działaniach zaczepnych siły te mogły skierować się na Nowy Sącz lub dalej ku północy, poprzez Bochnię. W dowództwie armii panowało przekonanie, że w każdym razie na kierunku nowosądeckim wystąpi jedna dywizja pancerna oraz druga dywizja górska, której czołowe elementy już poprzedniego dnia zjawiiy się w tym rejonie.“(1)
| Późny wieczór Ulicami >>>>